Sojusz Lewicy Demokratycznej

Blogosfera

Nienawiść pleni się w Zielonej Górze

Data dodania: 2017-02-05 10:20

Młoda zielonogórzanka Zosia Szozda zaproponowała, aby Zielona Góra sprowadziła rodzinę lub dzieci z syryjskiego Aleppo, miasta zrównanego z ziemią, gdzie sztuką jest przeżyć następny dzień. "Najważniejsze dla mnie to nie zaszkodzić uchodźcom, tylko im pomóc. Pomóc ludziom, którzy przeżyli traumatyczne wydarzenia. Nie mają to być duże działania, czy otwieranie ośrodka dla uchodźców. Jakim zagrożeniem jest dwu-, trzy-, czteroletnie dziecko? Oddzielmy uprzedzenia od uzasadnionych obaw, nie nakręcajmy spirali nienawiści" - tłumaczyła.

Na forach internetowych Zosię Szozdę zalała fala nienawiści i wyzwisk. Wśród piszących obraźliwe wypowiedzi są również zielonogórzanie, mieszkańcy miasta zasiedlonego po II wojnie światowej przez uchodźców, których w większości wojenne losy rzuciły do Zielonej Góry. Słowa nienawiści piszą potomkowie uchodźców, którzy przyznają się od wiary katolickiej, dla których podobno Dekalog jest podstawą ich czynów. Ludzie mający na ustach imię Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, który w człowieczej postaci był synem uchodźców uciekających przed prześladowaniami, członkiem narodu, który nie asymilował się, był Żydem. Wyzywający Zosię Szozdę ludzie zapewne obchodzą Boże Narodzenie, ciesząc się z narodzin Syna Bożego i przygotowują dodatkowe nakrycie do wigilijnego stołu dla Niespodziewanego Gościa, kimkolwiek by nie był.

Nienawiść pleni się w Zielonej Górze, która z dumą w ramach uhonorowania ludzkiej postawy jedno z rond nazwało imieniem Ireny Sendler, kobiety, która z narażeniem życia wbrew wszelkim przeciwieństwom niosła pomoc prześladowanym przedstawicielom innego narodu, o innej religii. Pomagała nie dla korzyści, poklasku, ale dlatego, że tak nakazywało jej sumienie.

Wstyd mnie ogarniał, gdy czytałem wypowiedzi ludzi, niektórych dobrze mi znanych, na temat Zosi Szozdy, której winni okazać szacunek i poparcie, a nie nienawiść.

Jestem Polakiem, potomkiem wojennych uchodźców, jestem chrześcijaninem-katolikiem, dla którego Biblia i Dekalog to nie papier toaletowy, głosowałem za nazwaniem ronda imieniem Ireny Sendler, bo podziwiam jej postawę, dlatego w pełni popieram akcję Zosi Szozdy i szanuję Ją. Jej akcja ma moje poparcie.

Każdy z nas kiedyś stanie przed Stwórcą i da świadectwo swojego życia i czynów. Gdy przyjdzie moja kolej, wolę stać w jednej grupie z Ireną Sendler, a nie wspólnie z Adolfem Eichmannem.

Zobacz profil polityka: Tomasz Nesterowicz

Komentarze